Statyny nie dla wszystkich? Wyniki badania CorCal Outcomes rzucają nowe światło na sprawę

Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Intermountain Health w Salt Lake City ma na celu określenie najskuteczniejszej metody oceny pacjentów zagrożonych chorobą wieńcową oraz wskazanie, którzy z nich odnieśliby korzyść z leczenia statynami obniżającymi poziom cholesterolu.
Obecnie kardiolodzy oceniają potrzebę włączenia statyn w oparciu o tradycyjne czynniki ryzyka, wykorzystując tzw. równanie skumulowanych kohort (Pooled Cohort Equation, PCE). Równanie to uwzględnia takie parametry jak wiek, płeć, poziom cholesterolu całkowitego i HDL, ciśnienie tętnicze, a także obecność cukrzycy i palenie tytoniu.
Alternatywnym podejściem jest zastosowanie wskaźnika zwapnienia tętnic wieńcowych (Coronary Artery Calcium, CAC), który uzyskuje się poprzez wykonanie niskodawkowego badania tomografii komputerowej serca w celu wykrycia złogów wapnia w blaszkach miażdżycowych.
Które z tych podejść jest skuteczniejsze? Odpowiedź na to pytanie próbuje znaleźć nowe badanie zaprezentowane 29 marca podczas dorocznego zjazdu American College of Cardiology w Chicago.
„Badanie jest już w pełni zrekrutowane i obejmuje ponad 5600 pacjentów. W niniejszym streszczeniu przedstawionym na konferencji skupiliśmy się na charakterystyce wyjściowej uczestników oraz różnicach w zaleceniach dotyczących stosowania statyn” – powiedział dr Jeffrey L. Anderson, główny badacz i wybitny specjalista w dziedzinie kardiologii klinicznej i badań naukowych w Intermountain Health.
„Zadajemy sobie pytanie: czy możemy skuteczniej identyfikować osoby, które potrzebują statyny w prewencji pierwotnej choroby wieńcowej, stosując ocenę zwapnienia tętnic, zamiast jedynie wkładać dane do równania? Czy bardziej efektywne jest użycie bezpośredniego obrazu obciążenia blaszkami miażdżycowymi niż kalkulacja prawdopodobieństwa ryzyka? Tego właśnie chcemy się dowiedzieć” – dodał.
Badanie jest częścią dużego, randomizowanego badania klinicznego CorCal Outcomes prowadzonego w Intermountain Health. Celem projektu jest porównanie skuteczności dwóch metod kwalifikacji pacjentów do leczenia statynami w prewencji pierwotnej choroby wieńcowej – opartej na PCE i opartej na ocenie CAC.
Od 2019 roku do badania włączono 5615 pacjentów, ze średnim wiekiem 64,1 roku, z czego 51,3% stanowiły kobiety.
„To badanie było ośmioletnim wysiłkiem obejmującym cały system ochrony zdrowia” – zaznaczył dr Anderson.
Pacjentów z podwyższonym ryzykiem choroby wieńcowej zaproszono do udziału w badaniu, a osoby wyrażające zgodę zostały losowo przydzielone do jednej z dwóch grup: ocenianej za pomocą PCE lub CAC. Wyniki oceny ryzyka zostały przesłane listownie do lekarzy prowadzących wraz z informacją, czy zaleca się rozpoczęcie leczenia statyną.
Charakterystyka wyjściowa obu grup była bardzo podobna, jednak odsetek zaleceń dotyczących stosowania statyn różnił się znacząco.
Zalecenie włączenia statyny występowało znacznie częściej w grupie ocenianej za pomocą PCE – aż u 50,7% pacjentów. Kolejne 21,7% miało być rozważone do terapii. W grupie ocenianej za pomocą CAC statynę zalecono jedynie 22,3% pacjentów.
Różnica ta wynika głównie z faktu, że równanie PCE silnie premiuje wiek jako czynnik ryzyka – co prowadzi do częstego zalecania statyny starszym osobom. Tymczasem w grupie ocenianej za pomocą CAC często obserwowano zerowe lub niskie wartości wskaźnika, nawet u osób starszych – co skutkowało brakiem zalecenia statyny.
Jak podkreśla dr Anderson, kluczowe jest, by odpowiednio identyfikować osoby faktycznie potrzebujące leczenia statynami. Pozwala to uniknąć zarówno niepotrzebnych kosztów, jak i możliwych działań niepożądanych – takich jak bóle mięśni czy zwiększone ryzyko cukrzycy.
„Wiemy już, że różnice w zaleceniach są znaczące, a w przyszłym roku poznamy ich wpływ na wyniki zdrowotne. Te dane mogą diametralnie zmienić sposób, w jaki prowadzimy prewencję chorób sercowo-naczyniowych i podejmujemy decyzje o włączeniu statyn czy innych leków obniżających poziom lipidów” – podsumowuje dr Anderson.
Źródło: Intermountain Health